Nietypowe kursy na operatora koparki i innych maszyn budowlanych

Opublikowano Opublikowano w Artykuły

Kursy na operatora koparki, a największe maszyny budowlane świata

Na naszym blogu pisaliśmy już zaletach, które dają kursy na operatora koparki (koparko-ładowarki) i podjęcie pracy w przemyśle budowlanym. W tym tekście chcielibyśmy podzielić się z czytelnikami pewnymi ciekawostkami na temat maszyn budowlanych. Może się przecież okazać, że Wasz pobyt w naszej siedzibie w Rudawie będzie dopiero wstępem do dalekiej i pasjonującej przygody. By mogła się ona rozpocząć musicie skończyć kurs zawodowy. Kraków to dobre miejsce na start, lecz co powiecie na podróż do kopalni odkrywkowej w strefie arktycznej?

Koparko-ładowarki – różne rodzaje, różne zadania

Koparki podzielić można ze względu na charakter ich pracy, tzw. osprzęt roboczy, jakim dysponują lub wielkość. Pierwsza kategoria rozróżnia koparki jednonaczyniowe i wielonaczyniowe. Druga kategoria pozwala wprowadzić podział na koparki podsiębierne, przedsiębierne, chwytakowe oraz zbierakowe. Są też oczywiście koparko-ładowarki, czyli pojazdy najczęściej oparte na konstrukcji traktora o napędzie kołowym, rzadziej gąsienicowym, które spełniają zarówno funkcję koparki, jak i ładowarki. Jeśli chcielibyście okiełznać te maszyny, zapraszamy na nasze kursy zawodowe na operatora koparki do Rudawy koło Krakowa.

Warto jednak wiedzieć, że istnieją też koparki zaprojektowane do zadań specjalnych, na które nie tak łatwo zdobyć uprawnienia. Należą do nich między innymi koparki podwodne, których zadaniem jest eksploatacja dna morskiego, a dokładniej ukrytych tam złóż minerałów. Innym przykładem jest UT-1, czyli największa na świecie, zrobotyzowana, podwodna koparka. Urządzenie wyprodukowane w 2008 roku przez brytyjską firmę Soil Machine Dynamics, jest własnością firmy CTC Marine Project, która będzie je wykorzystywać do zagrzebywania rurociągów w dnie morskim, a także do kładzenia kabli telekomunikacyjnych. UT-1 jest maszyną wielkości małego domu. Mierzy 7,8 na 7,8 na 5,6 m, a pod wodą rozwija prędkość do 3 węzłów. Urządzenie waży 55 ton, co czyni je największym podwodnym robotem. Ciekawi jesteśmy, gdzie jest umiejscowiony operator tej koparki i czy kurs obejmował także naukę nurkowania.

Maszyny budowlane od najmniejszej, do największej

Koparki podzielić można na egzemplarze mini (używane np. przy remontach chodników) oraz na prawdziwe kolosy wykorzystywane podczas pracy w odkrywkowych kopalniach diamentów. Te monstrualne pojazdy pracujące na terenie tundry, przyprawiają miłośników ciężkich maszyn o gęsią skórkę. Zacznijmy jednak od porównania maszyn ze względu na ich wielkość. Tu doznać można lekkiego szoku, gdyż okazuje się, że różnica wagowa dzieląca koparki typu „mini” i największą koparkę na świecie to około 12 700 000 kg, czyli ponad 12 tysięcy ton. Opisując mini-koparki za przykład posłużyć może model Kubota K 008-3. Maszyna ta waży zaledwie 850 kg i jest bardzo łatwa w transporcie. Nawet auto osobowe jest w stanie przewieźć ją na lawecie. Mini-koparki są wyjątkowo zwrotne i świetnie sprawdzają się w przypadku prac w bardzo ciasnych miejscach. Ich użytkowanie nie powoduje niepotrzebnych dewastacji otoczenia.

Zupełnie inaczej wygląda praca maszyn w odkrywkowych kopalniach diamentów strefy subarktycznej. To tam znajdują się największe na świecie świdry, koparko-ładowarki i ciężarówki – wywrotki. Operatorom standardowych maszyn budowlanych trudno wyobrazić sobie, jak wielka odpowiedzialność ciąży np. na operatorze koparki Demag 655. Słowo „monstrualny” nie jest w tym przypadku użyte na wyrost. Maszyna ta mierzy bowiem 10.5 m wysokości, czyli tyle co czteropiętrowy budynek. Waga koparki to ponad 685 ton, w samym czerpaku pojazdu można pomieścić około 40 osób. Specjalnie skonstruowane stalowe zęby potrafią przebić się przez zamarznięty granit (jedna z najtwardszych substancji świata). Odkrywkowe kopalnie diamentów funkcjonują na zasadzie kompleksów wydobywczo-mieszkalnych. Operatorzy maszyn są w czasie trwania odwiertów zobowiązani do przebywania na terenie tundry 24 godziny na dobę. Do pracy w takim miejscu nie wystarczy po prostu kurs zawodowy na koparkę (nawet specjalistyczny), potrzebna jest też duża wytrzymałość organizmu i odporność na stres. Dlaczego? Otwarcie kopalni odkrywkowej w miejscu tak trudnym w eksploatacji, jak strefa arktyczna, to dla inwestora naprawdę duże ryzyko. By inwestycja była opłacalna, diamenty o wadze jednego karata powinny zostać znalezione w każdej tonie kruszywa. Operatorzy pracują więc pod presją czasu – w ciągu 2 minut są w stanie załadować wywrotkę kruszcem o wadze 240 ton.

Przyjrzyjmy się rekordzistom, czyli koparka gigant

Największa koparka kołowa na świecie – Bagger 288 – została zbudowana w 1978 r. w fabrykach Thyssen-Krupp Fordertechnik. Mimo upływu lat, rozmiarów kolosa nie zdołały przebić nawet koparki zaprojektowane do prac wydobywczych w kopalniach diamentów. Jej waga to około 13,5 tysiąca ton, długość 240 m, szerokość 46 m, a wysokość to aż 96 m.  Pojedyncze koło czerpakowe koparki ma średnicę 21,6 m i składa się z 18 łopat-czerpaków, z których każdy ma pojemność 6,6 metra sześciennego. Jeśli nadal jesteśmy przy liczbach, należy zwrócić uwagę, iż dziennie Bagger 288 jest w stanie wybrać 240 metrów sześciennych urobku.

Bagger 288 pracuje non-stop, 24 godziny na dobę, na 3 zmiany. Do obsługi koparki każdorazowo potrzebne są 4 osoby. By użytkownicy maszyny górniczej nie musieli schodzić „na ziemię” do ich dyspozycji pozostają: kajuta wypoczynkowa, toaleta i kuchenka. W 2001 Bagger 288 musiał przejechać z jednej kopalni do drugiej na odległość 22 kilometrów. Podczas tej podróży był zasilany z sieci energetycznej kablem o długości 1 kilometra. W miarę przebywania drogi kabel przypinano do kolejnych słupów energetycznych. Całość podróży trwała bagatela – 3 tygodnie. Maksymalna prędkość jaką udało się osiągnąć, to 600 metrów na godzinę.

Cudze chwalicie, swego nie znacie. No może nie do końca. Nic nie wiemy o tym, by polscy konstruktorzy mieli swój udział w tworzeniu największych maszyn budowlanych na świecie, jednak warto wiedzieć, że taki ”kolosy” można od czasu do czasu zobaczyć także w naszym kraju. Piłkarskie Mistrzostwa Europy w 2012 r. wymogły budowę kilku wielkich stadionów, mogących pomieścić wystarczającą liczbę kibiców. Sytuacja ta skłoniła firmę Waryło do zakupu największego żurawia samojezdnego w Polsce, czyli Liebherr LG 1750 o maksymalnym udźwigu 750 ton. Dane techniczne tego kolosa przyprawiają o zawrót głowy wszystkich, którym bliskie są maszyny budowlane. Począwszy od rekordowego udźwigu, poprzez 172 metrową wysokość całej konstrukcji a na 400 tonowym balaście skończywszy. Co więcej, 19 metrowej długości podwozie waży niemal 100 ton. Oparte jest na 8 osiach ze wszystkimi 16 kołami skrętnymi. Dzięki takiemu rozwiązaniu promień skrętu wynosi tylko 16,5 metra. Podwozie napędzane jest 680 konnym silnikiem o momencie obrotowym wynoszącym 3000 Nm. Zapewnia on maksymalną prędkość tego mega-żurawia dochodzącą do 80 km/h. Taką szybkością niejednokrotnie nie mogą się pochwalić dziesięciokrotnie lżejsze maszyny budowlane. Na potrzeby żurawia zamontowano drugi silnik o mocy 544 KM.